a curse of prince charmin'
pomarańczowo-jabłkowo-bananowy sok.
szarlotka lepsza niż wczoraj.
wafelki.
uwielbiam się napychać, uwielbiam jeść wszystko co niezdrowie, przez co nie ubywa mi ani troche kilogramów, a wręcz przeciwnie.
ale wiesz co, lubię siebie taką jaką jestem. nie pojawiają się już kompleksy, te które były kiedyś, zapewne dlatego, że kiedyś to mi wadziło, to spojrzenie jak na kobietę.
abhängigkeit!
uzależniłam się od ciebie.
jesteś jak narkotyk. nawet kiedy chcę przestać to nie mogę. chociaż nie, ja nie chcę tego zaprzestawać.
uwielbiam cię za to nawet, że tak bardzo muszę cierpieć żeby cię zobaczyć. że tyle trzeba znieść dla krótkich chwil. ale wartych tego w stu procentach.
ciiisza już, monotematyczność.
lubię być pijana, bo mówię co myślę i nie obchodzą mnie tego konsekwencje.
lubię tą lekkość.
gdybym mówiła, to co naprawdę myślę, to byłoby głośno. bardzo głośno.
nastyann 2007-11-11 17:09:56
skomentuj (1)
ogromna chęć
kolejny raz uświadamiam sobie, że pod zdjęciem nie mogę.
ostatnio tak bardzo źle, że aż staram się o tym nie myśleć. tęsknota męczy. nie będę jednak jej tu poświęcać zbyt wiele czasu, wystarczy mi już jej obecności.
siedzi we mnie ogromna chęć spędzenia czasu w pięknym miejscu, w którym chce się być bez przerwy. chcę się napawać tym widokiem i cieszyć z każdej tam spędzonej chwili. chcę pić kawę litrami, taką w stylu panny M, którą robi mi jak ładnie poproszę.
mam ochotę robić zdjęcia, dużo zdjęć w kawowych kolorach z dymem papierosowym i w sukienkach. chętna?
gdybym tak potrafiła cofnąć czas, zmieniłabym bardzo wiele rzeczy. we wczesnym stadium rozwoju nauczyłabym się nie ranić ludzi swoim postępowaniem, tylko z każdą chwilą ich uszczęśliwiać, sprawiać komuś radość i przy tym sama być szczęśliwą.
ale nie mogę.
nastyann 2007-10-12 14:01:24
skomentuj (1)